czwartek, 11 lipca 2013

Prolog


  Siedziałam w pokoju przeglądając nasze stare zdjęcia, na których mnie całował i przytulał. Po tym  gdy zobaczyłam go z moją ,,przyjaciółką'' rzuciłam go i wyprowadziłam się z domu. Wróciłam do rodziców, ale nie mogłam z nimi zamieszkać. Miałam wtedy tylko piętnaście lat.
  To było rok temu. Teraz mieszkam w Londynie u koleżanki i chodzę do szkoły artystycznej. Rodzice przysyłają raz w miesiącu trochę pieniędzy. Oddaję je na czynsz.
  - On nie jest tego wart - usłyszałam głos Angeli. Stała w drzwiach z założonymi rękami.
  - Kto? - zapytałam ocierając jedną łzę spływającą po moim policzku.
  - Austin. Widziałam go dzisiaj w sklepie - powiedziała. Wytrzeszczyłam oczy i zachęciłam, żeby opowiadała dalej. - Był z jakąś rudą laską w ciąży. Miała może siedemnaście lat. Gdybyś widziała jak ją całował...
  - Pocałował ją? - Zapytałam obojętnym tonem.
  - Tak. Całował ją jakby miał jej nigdy więcej nie zobaczyć - powiedziała z kpiącym uśmiechem.
  - Pewnie wyszedł i zostawił ją, albo poszedł całować się z inną. Mam nadzieję, że tego nie zobaczyła, tak jak ja musiałam - mówiłam podnosząc głos, a pod koniec zdania wybuchłam płaczem.
  - Co tu się dzieje? -Zapytała Ali wchodząc do mojego pokoju z Jess, Tori, Nessie i Alice. Ta ostatnia zbladła, gdy zobaczyła porozrzucane zdjęcia i mnie zapłakaną.
  - Dziewczyny idźcie do kuchni. Zrobiłam obiad - powiedziała Alice wyganiając resztę z mojego pokoju.
  - Dzięki - wychlipałam przez łzy. - Nie dałabym rady ich wyprosić.
  - Nie ma za co - powiedziała siostra Angeli i uśmiechnęła się delikatnie. - Znowu przez niego płaczesz? - Zapytała siadając koło mnie na łóżku.
  Pokiwałam twierdząco głową, a ona mnie przytuliła.
  Była naszą ,,starszą siostrą''. To ona nas pocieszała, kiedy było nam źle.
  - Angela go dzisiaj widziała w sklepie z jakąś rudą nastolatką w ciąży - powiedziałam nadal płacząc. Alice otworzyła szerzej oczy. - Dziękuję - powiedziałam przestając płakać.
  - Za co? - Zapytała.
  - Za to, że jesteś - uśmiechnęłam się. Odwzajemniła uśmiech.
  - Jesteś głodna? - Zapytała po chwili.
  - Tak - odpowiedziałam z uśmiechem.
  - To zgadnij co zrobiłam na obiad - powiedziała uśmiechając się szeroko.
  - Spaghetti? - Zapytałam z nadzieją w głosie.
  - Tak - uśmiechnęła się jeszcze szerzej o ile to było możliwe. - Chodźmy.
  Zeszłyśmy do kuchni. Dziewczyny już jadły. Uśmiechnęły się kiedy mnie zobaczyły. Żadna nie pytała co się stało. Albo już wiedziały, albo widziały, że nic im nie powiem. Za to je kochałam.
                                                                                                                                                    
Mam nadzieję, że wam się podoba. Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach napiszcie swoją nazwę na Twitterze. 
xxx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz